Blog Details

Drożdże lubią, gdy im nie przeszkadzasz

Drożdżowe ciasto ma swoją osobowość — trochę nieśmiałą, trochę kapryśną, bardzo czułą na atmosferę. W Biscotti nauczyliśmy się, że drożdże najlepiej pracują, kiedy zostawi się je w spokoju. Za dużo dotyku, za dużo mieszania, za dużo poprawek — to wszystko sprawia, że ciasto traci pewność siebie.

Dlatego w naszej kuchni jest jedno szczególne miejsce: zawsze odrobinkę cieplejsze, osłonięte od przeciągów. Tam stawiamy misę z ciastem, żeby mogło spokojnie rosnąć, jak dziecko pod ciepłym kocem. Nie poprawiamy, nie zaglądamy co minutę. Po prostu dajemy mu czas.

Drożdże nie lubią skrajności — ani zimnego powietrza, ani gorąca. I nie lubią, kiedy ktoś przy nich majstruje. Najpiękniejsze efekty wychodzą właśnie wtedy, gdy pozwolisz im robić swoje, a Ty tylko obserwujesz z szacunkiem i uwagą.

To właśnie dlatego drożdżowe ciasta z rodzinnych cukierni smakują inaczej. Są miękkie, puszyste, pachnące. Bo dostały to, czego potrzebowały najbardziej: spokój.